menu

Wach przed walką z Teperem: W sobotę w Lipsku będzie wojna!

17.03.2017, godz. 02:00
mariusz-wach
Mariusz Wach foto: CYFRASPORT zobacz galerię

Po 10-miesięcznej przerwie i problemach z kontuzjami do ringu wraca Mariusz Wach (37 l., 32-2, 17 k.o.). Jedzie do Lipska na wojnę z Erkanem Teperem (35 l., 16-1, 10 k.o.). - Nigdy wcześniej nie nastawiałem się na nokaut, ale w tym przypadku jest inaczej. Muszę pójść na wojnę i wygrać przed czasem - przekonuje.

"Super Express": - Przede wszystkim, czy jedziesz do Niemiec zdrowy?

Mariusz Wach: - Tak, w stu procentach. Rozłąka z boksem trwała długo, ale skoro w pewnym momencie nie mogłem biegać ani uderzać, to trudno, by było inaczej. Przerwa mi posłużyła, wyleczyłem się.

- Co ci dolegało?

- Miałem problem z palcem u nogi, musieli mi go skrócić. Na szczęście nie trzeba było usuwać całego.

- Teper jest faworytem tej walki.

- Nie interesuje mnie to, wejdę do ringu i zrobię swoje. Wiem, że jest niewygodny, boksuje zza podwójnej gardy, rozpycha się, ale jestem spokojny.

- Nie obawiasz się niemieckich sędziów?

- Obawiam, dlatego muszę to wygrać przed czasem. Nigdy wcześniej nie nastawiałem się na nokaut, ale w tym przypadku jest inaczej. Pójdę na wojnę!

- Walka z Teperem jest bardziej opłacalna niż pojedynek z Kabayelem o pas EBU, który ci oferowano?

- Tak, ale nie chodziło tylko o pieniądze. Walka z Kabayelem miała się odbyć w lutym i miałbym miesiąc na przygotowania. To za mało. Czułbym się źle bez porządnego obozu. Teraz wchodzę do ringu bez obaw.

- Co z twoimi występami w MMA?

- Teraz koncentruję się na boksie. Oferta z KSW czeka i... jeszcze poczeka. Ale wrócimy do tego tematu.

autor: Mateusz Fudala zobacz inne artykuły tego autora
WIĘCEJ SPORTU