menu

ANDRZEJ KOSTYRA VIDEOBLOG: Dzieciak, który posłał na deski Joshuę

17.07.2017, godz. 07:00
Źródło: Kamil Kacperczyk

Zapamiętajcie to nazwisko – Daniel Dubois. Za 3-4 lata to może być nowy, absolutny mistrz świata w boksie, pogromca Anthony’ego Joshui. Już go zresztą posłał na deski podczas sparingów. - pisze w kolejnym odcinku swojego bloga Andrzej Kostyra, szef działu sportowego "Super Expressu".

Dubois ma teraz zaledwie 20 lat i wspaniałe warunki fizyczne: 196 cm wzrostu i 198 cm zasięgu rąk, waży 107 kg. Na zawodowych ringach wygrał 4 walki. Dwie - przez nokaut w pierwszej rundzie, dwie – w drugim starciu.


Źródło: Twitter

Jego bokserską karierę dokładnie zaplanował ojciec – Dave Dubois, sprzedawca bazarowy. Woził trójkę dzieci (Daniela, jego dziś 17-letnią siostrę Caroline i brata Prince’a, dziś 13 l.) do bokserskich klubów w Londynie. Daniel najdłużej trenował w Peacock Gym pod okiem doświadczonych szkoleniowców: Tony’ego i Martina Bowersa. Marzył o starcie na Igrzyskach Olimpijskich w Tokio, ale po naradzie z ojcem uznali, że nie ma sensu czekać do 2020 roku i podpisał zawodowy kontrakt z Frankiem Warrenem, który nie ma cienia wątpliwości: - Daniel będzie mistrzem świata w wadze ciężkiej - twierdzi.


Źródło: Twitter

Dubois, podobnie jak Joshua jest zbudowany jak gladiator i wszechstronny. Uprawiał rzut oszczepem, pływanie, biegi długodystansowe. - Ale to wszystko było tylko przygotowaniem do boksu - mówił dziennikarzowi Telegraphu.

Stało się o nim głośno gdy podczas sparingu posłał na deski Anthonyego Joshuę (zanim ten zdobył mistrzostwo świata). O tamtym nokdaunie mówi oględnie: - Powiedzmy że mam nokautujący cios z obu rąk. Ważniejsze jest to, że dużo nauczyłem się ze sparingów z Anthonym”. I dodaje skromnie: „Przede mną długa droga, ale wierzę że któregoś dnia będę numerem 1 na świecie. Zapamiętajcie to nazwisko: Daniel „Dynamit” Dubois. Tak jak Tyson zawsze po walce dziękuje rywalom, czasami wtedy gdy są jeszcze nieprzytomni po jego ciosach.


Źródło: Twitter

Przy okazji zapamiętajcie nazwisko… Kamil Mroczkowski. W 2015 roku na młodzieżowych mistrzostwach Europy w Kołobrzegu wygrał w ćwierćfinale z... Danielem Dubois przez... dyskwalifikację w 3 rundzie. To była brutalna, brzydka walka. Obaj mieli po 2 ostrzeżenia, trzecie sędzia wlepił Dubois. Było trochę gwizdów, bo to była trochę „szemrana” dyskwalifikacja. Jeden atakował głową (Dubois), drugi w trzeciej rundzie umierał ze zmęczenia i klinczował (Mroczkowski).


Źródło: Twitter

Co robi teraz Mroczkowski, który wygrał z prawdopodobnym mistrzem świata wszechwag? Pracuje w pizzerii w Chojnowie. Rozmawiałem z jego klubowym trenerem z Championa Chojnów Arkadiuszem Lewandowskim. - Panie Andrzeju. Kamil był leniem, ale zmądrzał. Przysięgał, że zacznie mocno trenować. Jeśli dotrzyma słowa to jeszcze namierzymy tego Dubois i go pogonimy. Bo od czasów Gołoty nie było w Polsce takiego naturalnego talentu w wadze ciężkiej. 196 cm wzrostu, 108-110 kilo wagi, nokautujący cios z obu rąk. I ma oczko które zawsze dostrzeże szczękę do trafienia. Żeby tylko ciężko trenował.

Żeby tylko trenował. Czy z lenia można zrobić pracowitego sportowca? Życie pokaże.

autor: Andrzej Kostyra zobacz inne artykuły tego autora
WIĘCEJ SPORTU