Tata Macieja Janowskiego: Modlę się, żeby syn uniknął kontuzji [GALERIA]

2017-08-11 9:28

Piotr Janowski (52 l.) jest nie tylko ojcem, ale również ważnym członkiem teamu wicelidera cyklu Grand Prix Macieja Janowskiego (26 l.). W sobotę, kiedy "Magic" będzie walczył o zwycięstwo w GP Szwecji w Malilli, jego tata będzie ściskał kciuki i modlił się w parkingu.

"Super Express": - Co pan czuje, kiedy obserwuje kolejne zwycięstwa syna?

Piotr Janowski: - Dumę. Zastanawiam się, jak się Panu Bogu zasłużyłem, że pozwolił mi przeżywać takie chwile. Każdemu życzę tego samego, to coś pięknego.

- Czym zajmuje się pan w jego teamie?

- Doglądam interesu, co trzeba dokupuję, zajmuję się logistyką. Poza tym pomodlę się w trakcie zawodów, co jak na razie pomaga (śmiech).

- Jak to się stało, że w tym sezonie Maciek tak wystrzelił z formą?

- Co sezon robił malutkie kroczki do przodu, ale nigdy nie było jakiegoś wystrzału i fajerwerków. W ubiegłym sezonie miał lekką zadyszkę, po której nabrał sportowej złości. Tuner przygotował mu też silniki, które przypasowały, a wiadomo, jakie znaczenie w dzisiejszym sporcie ma sprzęt.

- Mocno się pan stresuje podczas zawodów?

- Kiedyś bardziej. Żużel to nieobliczalny sport, nieraz się zdarzy, że ktoś zginie. Teraz pomodlę się w parku maszyn i jestem spokojniejszy. Trzeba prosić Boga o szczęście. Chłopak ma już 26 lat i jak na razie dzięki Bogu obywa się bez wielkich kontuzji.

- Jakim dzieckiem był Maciek?

- Rwał się do każdego sportu, był zadziorą. Jak z braćmi jeździli na rowerach, to potem zajmowało mi trochę czasu, żeby pozbierać wszystkich do domu. Problem w tym, że jest astmatykiem. Jak powiedzieliśmy lekarce, że chce jeździć na żużlu, to się pukała w czoło. A potem mówiła, że to najlepszy sportowiec z jej wszystkich pacjentów. Grał też w piłkę nożną, zapisał się do Śląska Wrocław, żeby grać w koszykówkę.

- Kiedy zaczął jeździć na żużlu?

- Jak miał 12 lat. Pojechałem z nim na tor pod Wrocław, mieli tam WSK-ę przerobioną na motocykl żużlowy. Tak się synom to spodobało, że co tydzień musiałem ich wozić, nawet kiedy padało.

- Syn prawie całe ciało ma w tatuażach, denerwuje to pana?

- Śmieję się, że aby ojca złagodzić, to sobie różaniec wytatuował na ręce. A tak poważnie - spodobało mu się, to co mam zrobić? Dla wielu żużlowców tatuaże są jak narkotyk, ciągle muszą robić sobie następny.

- Wygrał dwa Grand Prix z rzędu. W Malilli przydałoby się kolejne zwycięstwo.

- Ach, kto by nie chciał! (śmiech). Ja chcę, żeby Maciek dojechał do półfinału, a już finał będzie spełnieniem marzeń. Musi ciułać punkciki w drodze po mistrzostwo. Do końca sezonu myślami nie sięgam.

Maciej Janowski po złocie w DPŚ: Zdobyliśmy je dla Tomasza Golloba

"Ciążyła na nas ogromna presja" - Janowski poczuł ulgę

Wszystkie tatuaże Macieja Janowskiego [ZDJĘCIA]

Najnowsze